logo_Yamaha SSR Team

Yamaha SSR Team

Yamaha SSR Team to kilku starszych już Panów, których łączy pasja do motocykli. Poznaliśmy się na torze Poznań w latach 90. Wówczas środowisko motocyklowe było niewielkie. Spotkanie drugiego motocyklisty na drodze budziło uśmiech, chęć zatrzymania się, nawiązania rozmowy, wspólnej przejażdżki. Takich spotkań były setki. Jednak tylko te kilka znajomości została na długo i przetrwało do dziś.

Okres naszego poznania, to czas kiedy policja próbowała Cię zatrzymać do kontroli – a nie zatrzymywała. Litr paliwa kosztował nieco ponad 2 zł. Tor Poznań posiadał jeszcze starą nawierzchnie, wjazd kosztował 30 zł, czynny był raz w tygodniu przez 2h a zabezpieczeniem toru był karetka… polonez.

Był to czas, kiedy Honda CBR 600F i jej 98KM dawały dużo radości a Kawasaki ZXR 750, Suzuki GSX-R 750, i Honda 900 RR Fireblade za mega przecinaki.*
Czas, w którym najważniejszym wydarzeniem tygodnia było tournée na pobliski tor (niedzielna msza była na drugim miejscu). U każdego z nas, fajrant był o innej porze, jednak zwykle oznaczał, że reszta dnia (i nocy) będzie spędzona w motocyklowym siodle. Natomiast najgorszą rzeczą tygodnia jaka mogła się wówczas trafić to**: zamknięty tor, brak kasy na paliwo, pozytywny wynik testu ciążowego kobiety, zamknięty klub Czarna Owca na Starym Rynku.

Właśnie w tych latach, okolicznościach, zdobywaliśmy pierwsze doświadczenia uliczne, torowe na prawdziwych motocyklach. Doświadczaliśmy szybkich lotów, dużych dawek adrenaliny i bolesnych upadków. Popołudniowe wypady „na rybkę” nad morze, „po zapałki” w góry, nie były czymś nadzwyczajnym. Średnie 200 km dziennie po Wielkopolsce stanowiło codzienność. Kilkaset kilometrów w weekend – to zwyczajowy dystans. Spalanie baku paliwa w niecałą godzinę na torze – nie dziwiło. Regułą okazała się też ponad przeciętna wymiana olejów, filtrów, opon, smarów itd. Także pewną prawidłowością było wydawanie niemal wszystkich dostępnych funduszy na motocykl i wszystko co wokół niego.

Tamten motocyklowy klimat, w którymś momencie przygasł, by po latach przerwy powrócić. Zaczęło się od wspomnień, pytań, od nieśmiałych pierwszych kilometrów po ulicach na Ducati Monster 796. Sądziliśmy, że gang z wydechów Termignoni wystarczy, że to aż nadto by sympatycznie i bezpiecznie wozić się z punktu A do B. Jednak z każdym kilometrem, chęć skosztowania czerwonego pola na obrotomierzu stawała się coraz silniejsza. Coraz bardziej też dręczyła myśl, że trzeba w końcu dokonać wyboru: bezpieczeństwo i „fun” czy ekstremum i ekstaza … ?*** Bagaż zwany doświadczeniem, podpowiada Ci, że operacyjnie może byś i połączył jedno z drugim, ale strategicznie… choćbyś się starał, kółko Ci się kiedyś ślizgnie…

Dlatego też, analizując wszystkie za i przeciw, pojawiła się myśl o przesiadce z ulicy na tor. Tak lekko wówczas rzucony pomysł, bardzo szybko nabrał całkiem realnych i bardzo zmysłowych kształtów. Jedna literka i jedna cyferka: R6…
Wtajemniczonym to wystarczy. Tym którzy nie mieli dotąd okazji przedstawiamy: R6, Yamaha YZF R6.

Na dziś, Yamaha SSR Team to poza naszą paczką m.in. dwie, niegdyś uliczne a obecnie w pełni torowe Yamahy R6. Na jutro… nie wiemy co będzie jutro ale jak Boga kocham, będzie diabelsko fajnie.

*Jako ciekawostkę warto chyba dodać, że tamte lata to także premiera filmu Matrix (13.08.1999) w Polsce, powstanie Allegro.pl (13.12.1999), narodziny komunikatora Gadu-Gadu (15.08.2000).
**kolejność nieprzypadkowa
*** cały czas zastanawia mnie pewien dysonans; kiedy idziesz na spacer, odbierasz dziecko z przedszkola, zawozisz mamę na wywiadówkę zadajesz sobie pytanie (bezpieczeństwo i „fun” czy ekstremum i ekstaza), to niemal zawsze bezpieczeństwo wydaje się kluczowe. I tkwisz w tej obłudzie do czasu odpalenia motocykla.

SSR Team